Godzina 7:30 rano. Środek tygodnia. Ulica na Ochocie już zakorkowana, a na chodniku stoją: trzy szafy, materac oparty o znak drogowy i kartony opisane markerem „KUCHNIA (ważne)”. Właściciel mieszkania krąży między nimi jak kapitan statku, który właśnie stracił ster.„Mieli być o ósmej… przecież mówiłem, że trzeba szybko…” Tak wygląda wiele przeprowadzek, które miały być „na spokojnie”. I tak zaczyna się opowieść o tym, dlaczego przeprowadzka Warszawa to nie to samo co przeprowadzka gdziekolwiek indziej. Przeprowadzki Warszawa – miasto, które nie wybacza improwizacji Warszawa nie jest złośliwa. Ona po prostu nie ma czasu na błędy.Wąskie ulice na Pradze, brak wind na…